Publikacje


WSZAWICA

Czym jest wszawica?

Wszawica jest chorobą, powodowaną przez pasożyta — wesz głowową (pediculus capitis). Pasożyt ten żyje wyłącznie na owłosionej skórze głowy człowieka i żywi się jego krwią. Wielkość dorosłego owada nie przekracza 2–3 mm. Larwy wszy (gnidy) mają kolor białawo-brązowy, a rozmiarem przypominają główkę szpilki. Samica składa zwykle od 6 do 8 jaj dziennie przez kolejne 20 dni. Dzięki substancji klejącej mocno przyczepiają się do skóry głowy. W ciągu 10 dni z jajeczek wylęga się larwa, która następnie przekształca się w dorosłego osobnika. Pasożyt żywi się wyłącznie krwią człowieka. W miejscu ukąszenia powstaje niewielkie zgrubienie, które swędzi i piecze. Wesz głowowa potrafi jedynie pełzać, dlatego też zarazić się nią można tylko przez bezpośredni kontakt z osobą chorą. Z tego też powodu, największe zagrożenie zakażeniem występuje wśród dzieci i młodzieży, które w przeciwieństwie do osób dorosłych nie zachowują wystarczającego dystansu - przytulają się głowami w trakcie zabawy, śpią obok siebie w czasie poobiedniej przerwy, pożyczają sobie nawzajem szczotki czy gumki do włosów.


Gdzie występuje wszawica?

Powszechne przekonanie, że występowanie wszy związane jest z brudem, ubóstwem oraz brakiem przestrzegania podstawowych zasad higieny, spowodowało, że temat wszawicy jest w naszym kraju tematem tabu. A fakty są takie, że wszawica od zawsze, występuje na całym świecie. Problem dotyczy wszystkich kontynentów, stref klimatycznych i populacji. Wszawica głowowa częściej dotyczy dzieci niż osób dorosłych. Rozprzestrzenianiu się zakażenia sprzyjają duże skupiska ludzkie, a możliwości jej przenoszenia są bardzo różnorodne. Wszawicą można zarazić się w przedszkolach, szkołach, na koloniach i obozach organizowanych dla dzieci i młodzieży, przez pożyczanie czapek, szalików czy wspólne korzystanie z grzebieni. Miejscem gdzie wszawica występuje najczęściej są szkoły i przedszkola. Z powodu braku edukacji rodziców jak również kadry pedagogicznej najbardziej cierpią dzieci. Te, u których stwierdzono chorobę są wykluczane z grupy i wyśmiewane przez rówieśników.

 

 

Jak zabezpieczyć się przed wszawicą?


Wszawicą można zarazić się TYLKO przez bezpośredni kontakt, dlatego zaleca się, aby:

  • Profilaktyczna kontrola włosów dzieci stała się nawykiem rodziców, zwłaszcza, jeżeli w szkole lub przedszkolu panuje wszawica. Istnieje duże prawdopodobieństwo zarażenia!
  • Domownicy nie korzystali wspólnie z rzeczy osobistego użytku, takich jak: grzebień lub szczotka, gumki do włosów, ręczniki, czapki, szaliki i inne ubrania.
  • Unikać bezpośredniego kontaktu głowami (włosami) z innymi ludźmi. Zasada ta dotyczy przede wszystkim dzieci. Nie ma skutecznych metod zapobiegających zakażeniu się wszawicą.
Jak rozpoznać wszy u dzieci?
Najbardziej charakterystycznym objawem wszawicy jest świąd. Gdy nasze dziecko nieustannie drapie się po głowie, należy niezwłocznie skontrolować skórę głowy i włosy dziecka. Gnidy (jaja wszy) występują zwykle u nasady włosów, mają biały kolor i przypominają łupież (w przeciwieństwie do łupieżu nie da się ich łatwo usunąć). Wszy występują najczęściej za uszami i z tyłu głowy tuż nad karkiem. Dorosłe osobniki widoczne są gołym okiem. Ponieważ odnóży nie widać, wyglądają jak „ziarenka sezamu". Jeżeli stwierdzimy lub tylko podejrzewamy u dziecka wszawicę, powinniśmy niezwłocznie przejrzeć głowy pozostałych domowników i skontaktować się z farmaceutą lub lekarzem.

Jak leczyć?
Wszawicę można wyleczyć. W tym celu należy:
  • ściśle trzymać się zaleceń lekarza/ farmaceuty,
  • sprawdzić czy zakupiony specyfik jest bezpieczny dla dzieci,
  • zapytać farmaceutę, czy produkt nie powoduje alergii i nie drażni skóry głowy,
  • zastosować odpowiedni preparat, który pomoże skutecznie a zarazem bezpiecznie wyeliminować chorobę,
  • pamiętać, że każde leczenie trzeba powtórzyć po 7-8 dniach, aby mieć pewność, że nie nastąpi nawrót wszawicy.
  • Dodatkowo warto wiedzieć, że:
  • Wesz głowowa nie potrafi przeżyć bez swojego żywiciela — człowieka, dlatego też odkażanie domu lub mieszkania nie jest konieczne,
  • Wesz głowowa nie bytuje na zwierzętach domowych (pies, kot), dlatego nie musisz przeglądać sierści zwierząt w obawie, że mogą być przyczyną zakażenia,
  • Wszy nie skaczą i nie pływają i dlatego do zakażenia może dojść jedynie przez bezpośredni kontakt głowy z głową,
  • Problem dotyczy w równym stopniu chłopców i dziewczynek. Wiadomo jednak, że dzieci z dłuższymi włosami łatwiej mogą zostać zainfekowane,
  • Należy sprawdzać głowę dziecka raz na 2 tygodnie oraz po każdym powrocie dziecka z wakacji lub wycieczek szkolnych.





Dlaczego dzieciom potrzebny jest odpoczynek poobiedni?
Psychologowie twierdzą jednak, że czas poobiedniego odpoczynku dziecka jest dla niego niezwykle ważny. Układ nerwowy dziecka w tym wieku 3 lat, nie jest na tyle silny, by malec mógł się bawić, biegać i być w dobrym humorze przez wiele godzin. Sami rodzice często skarżą się, że maluch który nie śpi już w dzień, jest rozdrażniony, płaczliwy. Powodem takiego zachowania jest właśnie to, że już nie sypia w dzień! W dużej grupie, taki odpoczynek jest maluchowi szczególnie potrzebny. Zwykle jest tam głośno, dzieciaki są stale aktywne, podekscytowane, wciąż mają nowe zajęcia. Dlatego powinny po obiedzie trochę odpocząć na leżaczku. W naszym przedszkolu dzieciom, którym nie chcę się spać (jedynie odpoczywają) puszczamy muzykę relaksacyjną, słuchamy kołysanki lub czytamy bajki. Jest to sytuacja, która nie powoduje w dziecku osamotnienia czy opuszczenia. Zachęcamy do zabrania na odpoczynek ulubiony kocyk, podusię lub przytulankę.
Pamiętajmy, że często od tego, czy dziecko lubi leżakowanie w przedszkolu, zależy stosunek malucha i jego Rodzica do przedszkola, do nauczycielek, do rówieśników.
Sam odpoczynek nawet  bez snu po obiedzie posiada dla dziecka wiele walorów.

  • regeneruje się układ nerwowy dziecka,
  • regenerują się siły intelektualne,
  • następuje odreagowanie napięć psychoruchowych,
  • dziecko jest mniej przemęczone, rozdrażnione i marudne
  • kształtuje się koncentracja uwagi, na słowie, dźwięku,
  • następuje złagodzenie niepokoju, lęku, agresji,
  • konsekwencja wobec wszystkich dzieci ze strony nauczyciela powoduje szybki nawyk u dzieci

Znalezione obrazy dla zapytania leżakowanie w przedszkoluZ całą pewnością możemy stwierdzić, iż poobiedni odpoczynek wpływa na samopoczucie i zdrowie dzieci.
 
 
 
 
Wykorzystano artkuł:  "Polubić leżakowanie" w: DORADCA DYREKTORA PRZEDSZKOLA"


Ruch, to zdrowie!

Wiadomo, że ruch na świeżym powietrzu nie tylko poprawia ogólny stan zdrowia, przyczynia się do lepszego samopoczucia, jest sposobem na pozytywne zmęczenie i dotlenienie organizmu, ale także wyraża naturalną radość życia dziecka.

Wspólne spacery, zabawy, wycieczki rowerowe zacieśniają więzy rodzinne, uczą dzieci obcowania z przyrodą, budują u dzieci poczucie bezpieczeństwa.

Korzystając z coraz ładniejszej pogody zachęcamy więc do wyjścia z domu!
A oto kilka propozycji, które nie tylko sprawią Twojemu Dziecku frajdę, ale także pomogą w rozwoju psychoruchowym.

 Jazda na rowerze, to same zalety. Pomaga dziecku rozwijać zmysł równowagi, poczucie koncentracji oraz koordynację ruchów. Dodaje pewności siebie, oswaja z prędkością, rozwija siłę i wytrzymałość.

Dla dzieci od drugiego roku życia możemy także zaproponować hulajnogę wyposażoną w 3 kółka. Takie rozwiązanie zapewni stabilność, a tym samym poczucie bezpieczeństwa podczas jazdy, a dziecku pozwoli na nieograniczoną zabawę. Podczas takiej zabawy doskonale rozwija równowagę i koordynację ruchową. Należy jednak pamiętać, że aby dziecko rozwijało się harmonijnie, musimy pilnować, aby uczyło się odpychać nie tylko jedną i tą sama nogą.
  Dla starszych dzieci polecamy klasyczne hulajnogi - na 2 kółkach, które nie tylko sprawdzą się podczas zabawy, ale także do szybkiego przemieszczania się w miastach, osiedlach, czy w drodze do szkoły. Lekka, aluminiowa konstrukcja oraz możliwość złożenia i pas na ramię ułatwiają ich ewentualne przewiezienie środkami komunikacji miejskiej, czy przeniesienie przez miejsca, w których nie możemy jeździć.

Plac zabaw, to prawdziwy raj dla wszystkich dzieci.

Różnorodność możliwości sprawia, że dziecko podczas zabawy nie tylko wzmacnia mięśnie, ale również wpływa na prawidłową pracę układu nerwowego i mózgu. Dzięki sprzętom, znajdującym się na placu zabaw, dziecko uczy się kontrolować swoje ciało, poznaje jego ograniczenia, zdobywa umiejętność koordynowania i planowania własnych ruchów i siły.
Na zjeżdżalni pokonuje strach przed wysokością.

Na drabinkach pobudza wyobraźnię, nabiera sił, kształtuje koordynację przestrzenno-ruchową. W piaskownicy podczas przesypywania, uklepywania piasku, stawiania babek, budowania zamków doskonale trenuje dłonie i wyrabia plastyczność ruchów.
 

Pamiętajmy, że zabawa na świeżym powietrzu, to doskonała okazja, aby nasze dziecko realizowało swoje pomysły, szukało nowych rozwiązań i nabywało pewnych umiejętności. Osobisty przykład nas - rodziców do aktywnego spędzania wolnego czasu stanowi dla naszych dzieci szansę na rozwój kultury fizycznej, a w przyszłości wzór do naśladowania.

 
"Czy kara jest potrzebna? "
           Niektórzy rodzice odpowiedzą, że w pewnych sytuacjach, gdy zawiodły inne metody, kary są nieuniknione. Są jednak tacy, którzy doskonale sobie radzą
w wychowaniu dzieci, nie stosując żadnych kar.    

 Dziecko przychodzi na świat z tysiącem żądań i z trudem przychodzi mu respektowanie rodzicielskich zakazów. Dziecięca osobowość kształtuje się pod wpływem wychowania rodziców. Zazwyczaj ciepła atmosfera panująca w domu, okazywanie miłości oraz serdeczności sprawiają, że dziecku łatwiej "przełknąć" zakazy i na ogół stosuje się do nich. Niekiedy jednak - mimo dobrej atmosfery
i starań rodziców - zachowanie dziecka daleko odbiega od ogólnie przyjętych norm i są oni zmuszeni do ukarania go.  Psychologowie jednoznacznie twierdzą, że absolutnie niedozwolone i pozbawione sensu jest karanie malucha, który jeszcze niewiele rozumie. Oczywiście nie oznacza to jednocześnie, że trzeba być pobłażliwym i na wszystko mu pozwalać, ale ciągłe zakazy oznaczają ograniczenie swobody, a co za tym idzie – doświadczania świata i rozwoju dziecka. Najmłodszym dzieciom wystarczy niezadowolona mina mamy, jej stanowczy sprzeciw i odwrócenie uwagi malucha. W miarę dorastania dziecka przychodzi jednak moment, gdy słowny zakaz już nie jest wystarczający. Zdarza się, że żadne argumenty nie trafiają do dziecka i nadal zachowuje się ono nieznośnie. W takich przypadkach wielu rodziców nie widzi innego wyjścia, jak po prostu ukarać dziecko. Maluch jako doskonały „psycholog” wie, kiedy pozwala sobie na zbyt wiele, a jeśli rodzice przymykają na jego zachowanie oczy, będzie zachowywać się coraz gorzej. Ważne jest jasne wytyczenie granic - co wolno, a czego nie.
Wyznaczając je rodzice muszą być jednak stanowczy i konsekwentni w ich przestrzeganiu. Bardzo często dorośli uważają, że karząc dziecko, wyrządzają mu krzywdę a ono odbiera karę jako brak uczuć z ich strony. Musimy jednakże pamiętać, że stanowczość i konsekwencja nie wykluczają serdeczności, a dobre wychowanie wcale nie polega na rozpieszczaniu i pozwalaniu dziecku na wszystko. Wręcz przeciwnie, odczucia dziecka w takich przypadkach są zgoła inne - czuje się ono nieszczęśliwe i odnosi wrażenie, że rodzicom jest obojętne, co się z nim dzieje. Powody złego zachowania dziecka mogą być bardzo różne. Warto sobie uświadomić przynajmniej niektóre, a wówczas zrozumiemy, że karanie dziecka jest często pozbawione jakiegokolwiek sensu. Niekiedy wystarczy tylko zmienić swój sposób postępowania.                                                     
      Kara nie powinna być skutkiem twojego zdenerwowania czy frustracji. Nie karz „boleśnie” i nie upokarzaj. Często wystarczy po prostu odmówić dziecku jakiejś przyjemności. Kara powinna następować bezpośrednio po przewinieniu. Nie stosuj kar cielesnych, uczą one jedynie, że większy i silniejszy ma przewagę. Nie używaj wobec dziecka gróźb. Nie obawiaj się, że ukarane dziecko będzie na ciebie wściekłe, ono bowiem instynktownie wyczuwa, że masz dobre intencje.
 Na podstawie:
Artykułu M. J. Bizub
M. Bogdanowicz - „Psychologia dziecka w wieku przedszkolnym"
S. Forward - „Toksyczni rodzice”
Opracowała: Katarzyna Bartkowicz - Zapaśnik

Wpływ tabletów i smartfonów na rozwój dziecka.
Coraz więcej rodziców pozwala swoim dzieciom na zabawę tabletami i smartfonami. Takie urządzenia nie są już rzadkością w rękach kilkulatków. Specjaliści przestrzegają jednak przed takim postępowaniem. Maluchy nie powinny mieć z nimi styczności, ponieważ mogą one negatywnie wpływać na ich rozwój. Nawet w przypadku starszych dzieci korzystanie z urządzeń z ekranami dotykowymi powinno być jak najbardziej ograniczane przez rodziców.
Trudno pochować przed dzieckiem wszystkie telefony i tablety, by nigdy się nimi nie bawiło. Należy jednak nauczyć dzieci mądrze z nich korzystać.
Współczesne dzieci mają pierwszy kontakt z technologią bardzo wcześnie w życiu i spędzają wiele godzin przed ekranami smartfonów i tabletów. Jak wynika z raportu Fundacji Dzieci Niczyje: 64% dzieci w wieku od 6 miesięcy do 6,5 lat korzysta z urządzeń mobilnych, 25% robi to codziennie. ¼ dzieci, które nie ukończyły jeszcze 7 lat, ma własny tablet lub smartfon, a połowa rodziców daje dzieciom swoje urządzenia mobilne jako nagrodę dla dziecka.
Dzieci, które zaczynają używać tabletów i smartfonów, zanim wypowiedzą swoje pierwsze zdanie, później niż inne zaczynają mówić.
Są również narażone na wiele dysfunkcji: odczuwają bóle pleców, kręgosłupa i usztywnienie mięśni z powodu nieprawidłowej pozycji ciała. Dodatkowo mogą cierpieć na dolegliwości związane ze wzrokiem, np. podrażnienie błony śluzowej oczu, zaburzenia widzenia, zmęczenie, zaczerwienienie i pieczenie oczu, a także zawroty i bóle głowy. Zbyt długie przebywanie przed ekranem urządzeń elektronicznych, może powodować depresję, nerwice czy stany lękowe. Komputery pozbawiają także zdolności koncentracji i komunikacji. Zanika umiejętność ładnego pisania i mówienia. Dodatkowo dzieci stają się aspołeczne z powodu braku kontaktu z innymi, czują się wyobcowane i nie umieją stworzyć relacji z rówieśnikami.
Nieodpowiedni zakres tematyczny może również spowodować zaburzenia emocjonalne i społeczne. W wyniku nagromadzonej liczby informacji, dzieci tracą umiejętność ich selekcjonowania, miewają problem z odróżnieniem świata gier czy bajek od świata realnego, w którym funkcjonują na co dzień. Dlatego warto pilnować, aby treści były odpowiednio dobrane do wieku dziecka.
Technologia działa pobudzająco, zwiększając wydzielanie dopaminy  czyli hormonu szczęścia. Nic więc dziwnego, że zabierając dziecku tablet, zauważamy niezadowolenie, często w stopniu wykraczającym poza racjonalne zachowanie: ma ataki złości, płaczu czy wybuchy agresji. 

Jak mądrze nadzorować kontakt w dziecka z urządzeniami elektronicznymi i nie pozwolić, żeby kilkuletnie dziecko uzależniło się od tabletu czy smartfona?
Oto kilka wytycznych:
- ściśle nadzoruj czas, który dziecko spędza przed ekranem;
- dawaj kilkulatkowi klocki zamiast aplikacji w telefonie;
- częściej czytaj książki, zamiast puszczać bajki na tablecie;
- zachęcaj do aktywności fizycznej;
- nie używaj telefonów i tabletów podczas wspólnych posiłków;
- tłumacz dziecku, dlaczego wydzielasz mu czas przed ekranem urządzeń mobilnych i do czego może prowadzić uzależnienie od technologii.
 
Pamiętajmy!
Dziecko najlepiej uczy się poprzez interakcje z innymi ludźmi- w prawdziwym świecie, nie tym wirtualnym.
 
 
Na podstawie artykułów zebrała
Magdalena Wisz


JAK HAŁAS WPŁYWA NA ZACHOWANIE DZIECKA
 
     Ucho to niezwykły i delikatny organ, który jest w stanie znieść niewielkie dźwiękowe tortury. Dla zdrowia uszu ogromne znaczenie ma nie tylko natężenie dźwięku, ale również czas przez jaki oddziałuje na uszy. Jednak krótkotrwałe dokuczliwe hałasy jak np. ryk silnika samolotu odrzutowego mogą wywołać ból ucha. Przed hałasem szczególnie należy chronić uszy dziecka.
     Narząd słuchu płodu jest ukształtowany i zaczyna funkcjonować począwszy od 21 tygodnia ciąży. Dziecko już w łonie matki wykazuje niepokój związany z nadmiernym hałasem. Po urodzeniu, im młodsze i mniejsze dziecko, tym większa jest jego wrażliwość na zbyt głośne dźwięki, a z kolei gorsza jest naturalna obrona przed nimi. Wcześniaki, które leżą długo w inkubatorach, poddane są szczególnie groźnemu działaniu hałasu. Skutkiem tego może być przewlekły uraz akustyczny, zwłaszcza gdy działanie hałasu nakłada się na inne czynniki ryzyka uszkodzenia słuchu, związane bezpośrednio z ciężkim stanem ogólnym dziecka.
Często sami rodzice lekceważą szkodliwy wpływ hałasu, na jaki narażone są małe dzieci.
     Nadmierne natężenie hałasu może doprowadzić nawet do utraty słuchu. Oprócz tego, utrudnia dziecku komunikację z innymi osobami. Hałas o dużym natężeniu może przyśpieszać puls i bicie serca, a także zakłócać sen dziecka. Dzieci, które są narażone na wysoki poziom hałasu mogą być nadpobudliwe. Dlatego koniecznie chroń dziecko przed hałasem.
     Badania naukowców z Niemiec sugerują, że dzieci, które są wystawione na bardzo wysoki poziom hałasu przebywając w domu, zaobserwowano o 28 proc. więcej objawów nadpobudliwości i deficytu uwagi niż u dzieci narażonych na niższy poziom hałasu. Psycholog w Szpitalu Dziecięcym w Bostonie, dr Michelle Bosquet, powiedział, że: „Coraz więcej badań udowadnia, że stresory środowiskowe, w tym zanieczyszczenia chemiczne i hałas, mogą mieć znaczny wpływ na zdrowie psychiczne dzieci i ich zachowanie”. Inne badania wykazały, że istnieje zależność między narażeniem dziecka na hałas związany z ruchem drogowym i lotniczym a problemami edukacyjnymi dziecka. Badania te nie koncentrowały się na wpływie hałasu samochodowego w domu. W badaniu wzięło udział 900 dzieci mieszkających w Monachium. Naukowcy pod przewodnictwem dr Carli Tiesler zmierzyli poziom hałasu na zewnątrz każdego domu dziecka na ścianie domu. Okazało się, że dzieci, których domy były położone najbliżej drogi i poziom hałasu był największy, ponad dwukrotnie częściej wykazywały oznaki zaburzeń emocjonalnych, takich jak nadmierne obawy lub stres w nowych sytuacjach, niż dzieci, których domy były mniej narażone na hałas. Dzieci te mają też częściej problemy ze snem, w porównaniu z dziećmi, które żyły w ciszy. Z kolei w Polsce w dwóch warszawskich szkołach zbadano poziom natężenia dźwięku podczas przerw. Naukowcy zdiagnozowali, że poziom decybeli przekroczył wówczas 110 dB, podczas gdy za bezpieczne natężenie dźwięków uznawany jest poziom 85 dB! Wykazano, że hałas na poziomie 110 dB już po godzinie pogarsza słuch, co utrzymuje się przez kolejnych 8 godzin, co w konsekwencji może doprowadzić do trwałych jego uszkodzeń. Pod wpływem takiego hałasu dzieci słyszące prawidłowo zachowują się tak, jakby miały centralne zaburzenia słuchu. Do dziecka nie dociera część informacji przekazywanych przez nauczyciela, co może zmniejszać jego koncentrację uwagi i wydajność nauki oraz powodować rozdrażnienie.
 
     Źródła hałasu mogą być różne i znajdują się nie tylko w przedszkolach, szkołach czy przykładowo w centrach handlowych bądź ruchliwych ulicach. Również w naszych domach znajdują się sprzęty i urządzenia elektryczne, które generują różne natężenie dźwięku. Jak zatem zadbać o słuch naszych pociech?
     Gdy kupujesz urządzenia lub narzędzia elektryczne wybieraj te, które ciszej pracują.
Zamiast zwykłego odkurzacza, który powoduje hałas o natężeniu 90dB wybierz odkurzacz dobrej jakości (60 dB). Zwróć szczególną uwagę na głośność telewizora, radia czy sprzętu grającego. Staraj się tak ustawić głośność, by natężenie dźwięku nie zagłuszało normalnej mowy. Jeśli dziecko używa słuchawek a ty słyszysz muzykę, której ono słucha wiedz, że natężenie dźwięku jest za wysokie. Pamiętaj o tym, że jeśli słuchasz lub słuchałaś głośnej muzyki możesz mieć problem z oceną czy coś jest „za głośne” dla twojego dziecka.
     Ucz dziecko, by nie zgadzało się na to, żeby ktoś krzyczał do jego uszu. Nie pozwalaj na to, aby twoje dziecko tak czyniło w stosunku do innych osób. Żeby twoja nauka „nie poszła w las” ograniczaj hałas - nie krzycz.
     Zanim kupisz dziecku zabawkę dźwiękową dobrze się zastanów. Niektóre pistolety na baterie mogą wywołać hałas o natężeniu 110 dB czyli większy niż wywołuje motocykl bez tłumika (100dB). Pozytywki lub roboty mogą generować hałas o natężeniu 85-95 dB. Nie kupuj również zabawek, jeśli producent zaleca by trzymać je z dala od uszu. Dziecko nie jest w stanie przestrzegać tego zalecenia.
     Ucz dziecko, że dbałość o zdrowie uszu jest istotna, gdyż uszy mają mu służyć aż do śmierci.
Jeśli zamierzasz zabrać dziecko do kina lub na koncert zwróć szczególną uwagę na bezpieczeństwo uszu zarówno twoich jak i twojego dziecka. Wielu producentów nie zwraca szczególnej uwagi na natężenie dźwięku. Poziom dźwięku w filmie „Władca Pierścieni- Dwie Wieże” wynosił 78 dB, a w niektórych momentach osiągnął nawet 95 dB czyli niewiele mniej niż silnik samoloty (120dB).
     Słuch jest bardzo ważnym zmysłem. Dbajmy zatem o uszy zarówno własne, jak i własnych pociech. Nie można ignorować jakichkolwiek problemów ze słuchem. Jeżeli zauważymy, że dziecko gorzej słyszy, jak najszybciej skonsultujmy się ze specjalistą.


Na podstawie artykułów Celiny Trojan i Karoliny Ślusarczyk opracowała Katarzyna Bartkowicz – Zapaśnik.
    
AKCJA ADAPTACJA         
Adaptacja dziecka w przedszkolu może trwać kilka tygodni: trzy, sześć, a niekiedy nawet dziesięć. Dziecko musi w tym czasie poznać nowe miejsce, przystosować się do innego rytmu dnia, a także zaakceptować obowiązujące w przedszkolu zasady. Nawiązuje również relacje z panią, opiekunkami oraz dziećmi. To wszystko wymaga od niego sporego wysiłku. Procesowi oswajania tych wszystkich nowości sprzyja regularność. Gdy maluch choruje i nie chodzi do przedszkola, proces adaptacji się przedłuża.
     Pierwsze tygodnie malucha w przedszkolu to także trudny czas dla rodziców. W zawirowaniach własnych emocji, kiedy radość i duma przeplata się z niepokojem i troską warto pamiętać, że to dziecko wymaga wsparcia. Z tego względu własne emocje najlepiej odreagować po odprowadzeniu malucha do przedszkola.
     Proces oswajania nowej rzeczywistości przebiega dużo sprawniej, jeżeli maluch będzie mógł wykorzystać wcześniej opanowane umiejętności. Gdy dziecko ma doświadczenia w przebywaniu poza domem bez rodziców, będzie mogło je wykorzystać w przedszkolu.
     Jeśli maluch potrafi samodzielnie umyć i wytrzeć rączki, zjeść obiad, założyć spodnie i buty, łatwiej mu będzie odnaleźć się w nowym miejscu. Jeśli spotyka się z innymi dziećmi, bawi się na placach zabaw, chodzi do klubu malucha, jest zapraszane do kolegów, ma większe szanse na nawiązanie udanych relacji z innymi dziećmi w grupie.
     Rodzice nie powinni być jednak zaskoczeni, gdy okazuje się, że to, co dziecko sprawnie robiło w domu, w przedszkolu zupełnie nie wychodzi. Dzieje się tak, gdy nabyte umiejętności są jeszcze nieutrwalone. Malec, który dopiero co nauczył się korzystać z toalety, może o tym „zapomnieć” w przedszkolu. Często jest też tak pochłonięty nowymi kolegami i zabawą, że nie nadąża z innymi sprawami, jak np. zjedzenie całego obiadu.
     Pierwsze kryzysy, które pojawiają się w przedszkolu to swoista huśtawka nastrojów. Już wydawało się, że wszystko układa się jak najlepiej, a tu następnego dnia maluch zanosi się płaczem w drodze do przedszkola. Od czego to zależy? Bywa, że dziecko, które z nadejściem września biegło z radością do przedszkola, po kilku dniach reaguje płaczem. Wie, że czeka je rozstanie z rodzicami. Reaguje tak nie dlatego, że dzieje się coś przykrego, tylko że wokół niego jest wiele nowości, a skala zmian jest ogromna. Najczęściej kryzys pojawia się w pierwszym tygodniu, czasami później.
     „Nie cierpię poniedziałków” – wzdychają po weekendzie mama, tata i dziecko. Po dłuższej nieobecności zawsze jest trudniej „wskoczyć” w przedszkolny rytm (my, dorośli także wiemy jak ciężko jest zabrać się do pracy po wakacjach czy długim weekendzie). Dlatego (o ile to tylko możliwe) nie należy robić dodatkowych przerw w okresie adaptacji. Gdy malec zachoruje nie mamy wyboru. Nie warto jednak pozwalać na pozostawanie dziecka w domu, gdy może iść do przedszkola. Po każdej przerwie maluch musi się na nowo „dostroić” do przedszkolnego rytmu, a na to potrzeba kilku tygodni.
     Szatnia to ważna strefa przejściowa. Niekiedy mokra od łez i wibrująca od krzyków, tłumaczeń i tupiących nóżek, szczególnie wczesną jesienią. Przejścia ze świata rodzinnego do przedszkolnego nie należy wydłużać. Można się jeszcze poprzytulać w szatni, ale w drzwiach sali pozostaje już jedynie czas na krótkie, serdeczne i stanowcze pożegnanie.
     Podobnie jest przy odbieraniu dziecka z przedszkola. Gdy maluch chce się dalej bawić, a już czas wyjść, warto dać mu chwilkę na dokończenie budowli z klocków, sprzątnięcie, pożegnanie dzieci i pani. Nie przeciągając wejścia ani wyjścia dajemy dziecku przewidywalny scenariusz, dzięki któremu może poczuć się bezpiecznie.


DZIECKU ŁATWIEJ BĘDZIE ZNOSIĆ ROZSTANIA, GDY

- podczas wyjść na plac zabaw nie będziecie siedzieć z nim w piaskownicy, tylko na pobliskiej ławeczce,
- zostawicie je czasem poza domem po opieką zaufanej osoby,
- będziecie się z nim żegnać krótko, mówić, kiedy wrócicie i wracać zgodnie z zapowiedzią,
- znajdziecie wsparcie u innych rodziców.


MALUCH LEPIEJ PORADZI SOBIE WŚRÓD DZIECI, JEŻELI

-  będzie się bawić tam, gdzie są inne dzieci, np. na placu zabaw,
- zaczniecie zapraszać znajomych z dziećmi w podobnym wieku i nie będziecie zbytnio ingerować w ich zabawy,
- pozwolicie mu samemu dogadywać się z innymi.

PO CZYM POZNAĆ, ŻE MALUCH ZAADAPTOWAŁ SIĘ W PRZEDSZKOLU?

- Pytajmy nauczycielek, jak dziecko zachowuje się w przedszkolu. Informacje, że po naszym wyjściu przestaje płakać, daje się pocieszyć, zajmuje się zabawą lub obserwacją innych dzieci wskazują na to, że czuje się tu coraz pewniej.
- Zauważmy, czy śpi, je siusia i robi kupkę normalnie. Jeśli tak, to znaczy, że mimo wielu zmian czuje się nadal bezpiecznie.
- Jeśli maluch bawi się, śpiewa poznane piosenki, w zabawach używa imion dzieci z grupy, to znaczy, że nie spędził całego dnia w kąciku, tylko aktywnie poznawał przedszkolny świat.
- Jeśli z tygodnia na tydzień dziecko zaczyna spokojniej spać, rozstaje się z nami bez płaczu, przynosi z przedszkola rysunki, a w domu szybko regeneruje siły, to może świadczyć o tym, że przyzwyczaiło się do nowej sytuacji.

Na podstawie artykułu Aleksandry Ksokowskiej – Robak i Katarzyny Zeh opracowała Katarzyna Bartkowicz - Zapaśnik  
       

 

  Rola Ojca w wychowaniu dziecka
Rola taty rozpoczyna się w życiu dziecka jeszcze przed jego narodzinami. Już wtedy przyszły tatuś może poczuć się ważny. A nawet powinien, bo jego dalsza rola w procesie wychowawczym jest szczególna. Ojciec wywiera ogromny wpływ na rozwój swojego dziecka i powinien o tym pamiętać przez cały okres wychowawczy. Posiadanie mądrego ojca jest dla każdego dziecka bezcennym kapitałem na całe życie.
Obuchowska I.
 
Miłość ojcowska
Bycie ojcem to wyzwanie, któremu nie każdy mężczyzna potrafi sprostać. Wymaga ono bowiem poświęcenia siebie, swoich sił, umiejętności i przede wszystkim serca. Jako ojciec powtarzasz zapewne dziecku, że jest najważniejsze i że je kochasz. Dla dziecka kochanie oznacza po prostu „bycie z nim”, czyli poświęcanie mu swojego czasu. Możliwe, że czasu ciągle brak, że po pracy przychodzisz zmęczony i chcesz odpocząć. Możesz o tym powiedzieć swojemu dziecku. Stosowanie wykrętów, składanie obietnic, jeśli nie damy rady ich spełnić („w weekend zabiorę Cię na cały dzień na wycieczkę”) nie jest dobrym pomysłem. Lepiej szczerze porozmawiać, spędzić z dzieckiem choćby pół godziny, ale w 100 % angażując się w zabawę, niż oszukiwać i udawać, że układamy wspólnie puzzle, podczas gdy jednym okiem oglądamy program w telewizji. Zapewnienia o miłości, czy dawanie licznych prezentów na nic się zdadzą, jeśli nie będzie systematycznego i częstego spędzania czasu z dzieckiem (choćby niedługiego). Jest to jedyna i najlepsza możliwość na nawiązanie z nim osobistej relacji. Tworzy się więź oparta na zaufaniu. Dziecko wówczas wie, że z trudnymi sprawami czy problemami pojawiającymi się już w późniejszym wieku, może zawsze przyjść do ojca. Miłość ojcowska wyraźnie różni się od macierzyńskiej. Nie jest ona bezwarunkowa i zazwyczaj kształtuje się dłużej.
W okresie niemowlęctwa i wczesnego dzieciństwa rozwija się intensywnie proces uczuciowego wiązania się dziecka z rodzicami i dlatego obecność w nim obojga rodziców jest bardzo wskazana. Dzieci, które przed piątym rokiem życia przywiązały się do ojców, częściej mają poczucie pewności siebie i są lubiane w szkole, niż dzieci mające ubogi kontakt z ojcem.
Gdy masz syna
Dla chłopca ojciec to pierwszy męski wzorzec. Kiedy zaczyna on dostrzegać różnice, które uwarunkowane są płcią, rozpoczyna poszukiwanie kogoś podobnego do niego. Dlatego chłopiec od wczesnego dzieciństwa próbuje naśladować ojca.
Chłopcy w każdym wieku najbardziej potrzebują uznania ze strony ojca, świadomości, że tato jest z nich dumny. Matka nawet najlepsza i choćby najbardziej starała się chwalić i docenić swego syna, nigdy nie jest w stanie dać tego swojemu dziecku. To syn może otrzymać wyłącznie od swego ojca.
Co możesz zrobić dla syna?
Bądź obecny w jego życiu. Nawet wtedy, kiedy jesteś bardzo zapracowany, spędzaj z synem czas. Miejcie swoje męskie sprawy, małe rytuały, np. wycieczki do parku, wspólne wypady na rower, na lody itp. Pokaż synowi, że mężczyzna też może płakać czy przeżywać trudne chwile, mieć swoje słabości i trzeba umieć się z nimi zmierzyć, a także pozwolić sobie na odreagowanie emocji. Okazuj synowi czułość. Nie unikaj przytulania. Wyrażaj szacunek do kobiet – dziecko obserwuje jak ojciec zwraca się do mamy, czy innych kobiet i naśladuje jego zachowanie. Dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym naprawdę potrzebują kontaktu z ojcem. Dzięki temu mogą doświadczać ojcowskiej miłości. Synowie mają okazję czuć się mężczyznami w czasie wspólnych, męskich aktywności. To uczy ich wytrwałości, odwagi i sprawia, że ojciec staje się dla nich autorytetem.
Podstawowym zadaniem ojca wobec syna jest wychowanie go na dojrzałego, odpowiedzialnego i zdolnego do miłości mężczyznę, a najlepszym sposobem osiągnięcia tego celu jest własny przykład. Dlatego pracę nad dzieckiem trzeba zacząć od siebie.
Gdy masz córkę
Jesteś dla niej pierwszym w życiu mężczyzną. Istnieje związek między tym, kogo córki widziały w ojcu, a tym, kogo potem widzą w swoich partnerach. Kilkuletnia dziewczynka oczekuje przytulenia, pocałunku, mocnego ojcowskiego uścisku. Nie bójmy się go okazywać. Często my, dorośli patrzymy na takie zachowania z pewną dozą wątpliwości (może posądzą nas o molestowanie itp.) Niepotrzebnie, gdyż dziecko czułość ojca postrzega jako fakt bycia wyjątkową, wartościową osobą. Nie rozumie natomiast dlaczego taty nie ma blisko („może tata już mnie nie kocha?”). Jednak bardzo ważne jest to, aby ojciec w zachwytach nad córką nie zapominał o żonie. Wpadanie w nadmierny zachwyt nad córeczką może poczynić szkodę w jej rozwoju, jeśli jednocześnie ojciec nie szanuje jej matki lub zaniża jej wartość w stosunku do córki. Okazywanie szacunku matce jest czymś podstawowym. To pozwala córkom zrozumieć, że kobiety są wartościowe.
Co możesz zrobić dla córki?
Dziewczyna od ojca powinna dostać przede wszystkim szacunek. To podstawa budowania samoakceptacji. Bądź zaangażowany, wysłuchaj tego, co córka chce ci powiedzieć, wspieraj ją, motywuj do odkrywania świata. Znajdźcie coś, co możecie razem robić, w zależności od zainteresowań dziecka. Może to być wspólne rysowanie, praca nad jakimś projektem, wycieczki do parku,  czy czytanie przed snem.
Niezależnie od płci, żeby mieć dobry kontakt z dzieckiem, trzeba z nim spędzać dużo czasu - rozmawiać, bawić się, słuchać, spędzać razem weekendy. Ojciec jest od poznawania świata. To niezwykle ważna rola, która dobrze pełniona procentuje zarówno w życiu dziecka jak i samego ojca. Oczywiście są rodziny, w których wychowaniem dziecka zajmuje się wyłącznie mama i musi być dziecku i ojcem i matką. Należy im się wielki szacunek. Jednakże każda kobieta pragnie mieć przy sobie opiekuńczego czułego partnera, tak jak dziecko troskliwego i kochającego tatę. Warto robić wszystko, by nawet w trudnych relacjach partnerskich między małżonkami, dziecko czuło obecność i wsparcie obojga rodziców
Podsumowanie
Do tej pory tematyka ojcostwa była rzadko poruszana przez badaczy. Częściej pisano o matkach i ich wkładzie w wychowanie dziecka. Na szczęście coraz więcej można odnaleźć prac poświęconych ojcom. Pozwala to mieć nadzieję, że przyszli rodzice będą bardziej świadomi istoty obecności ojca i jego zaangażowania w proce wychowania. Kontakt ojca z dzieckiem jest bardzo ważnym doświadczeniem dla obu stron. Zadania ojcowskie są stawiane mężczyźnie od samego poczęcia dziecka i z jego kolejnym etapem rozwoju ciągle pojawiają się nowe. Obowiązki kształtujące rolę ojca mogą być dla niego także źródłem satysfakcji i przyjemności. Dlatego partnerka mężczyzny powinna go wspierać w wypełnianiu przez niego tej roli. Na zakończenie rozważań na temat znaczenia ojca w wychowaniu dziecka warto przytoczyć myśl Jacka Pulikowskiego, która wydaje się być kwintesencją ojcostwa: „Najważniejsze, co może ojciec dać swoim dzieciom, to po prostu prawdziwie, mądrze, dojrzale, wiernie, wyłącznie i dozgonnie kochać ich matkę.”
Autor: na podstawie artykułów Marty Cygan ( psycholog), Karoliny Gorczycy i Karoliny PIlech, opracowała Katarzyna Bartkowicz-Zapaśnik



ŚWIĘTA WIELKANOCNE
Święta wielkanocne to wyjątkowy czas, w którym symboliczne obrzędy religijne, tradycja ludowa i świat przyrody splatają się w jedno. Chrześcijanie świętują zwycięstwo Jezusa nad śmiercią, przyroda budzi się do życia po zimie, zaś tradycje ludowe zarówno upamiętniają wydarzenia sprzed ponad 2000 lat, jak i podkreślają naturalne przemiany w przyrodzie – wiosna rozpoczyna nowy cykl życia, obsiewania, zbierania plonów i cieszenia się nimi.
Warto wraz z dziećmi obserwować te przemiany, poznawać tradycje i zwyczaje, a rozmawiając o ich znaczeniu zwrócić uwagę na ten naturalny rytm życia, któremu wszyscy podlegamy, i który odzwierciedlają i podkreślają niektóre z naszych zwyczajów i tradycji.
Ważne momenty i wybrane zwyczaje
Karnawał i ostatki – od dawna ludzie między świętem 3 króli a Środą Popielcową bawili się, jedli i tańczyli – później, w okresie Wielkiego Postu, nie było o tym mowy! Post był bardzo surowo przestrzegany. Dlatego podczas ostatków popularny był zwyczaj wnoszenia między bawiących się szkieletu śledzia – miało to oznaczać zakończenie zabawy i przypomnieć o nadchodzących dniach, kiedy jedzono dość biednie. Niektóre zabawy odwiedzał też dziad zapustny, który o północy wyganiał bawiących się do domu.
Środa popielcowa – zaczynamy wtedy czas pokuty, przygotowania do świąt. Posypanie głowy popiołem przypomina, że jesteśmy śmiertelni i odwiedzamy ten świat tylko “na chwilę”, dlatego powinniśmy starać się żyć jak najlepiej. Słyszymy wtedy słowa “Nawróćcie się i wierzcie w Ewangelię”.
Wielki Post – dawniej obchodzono go bardzo surowo. Nie było mowy o zabawach, muzykowaniu czy tłustym jedzeniu. Na Wielki Post nawet organy w Kościele milkły – tak, jak współcześnie w Wielki Piątek. Nie było też dzwonków – zamiast nich słychać było kołatki. W tym czasie ludzie więcej się modlili, pomagali ubogim i przygotowywali się do Świąt, zarówno duchowo jak i praktycznie – np. sprzątając obejście i przygotowując ozdoby świąteczne. Warto wiedzieć, że Wielki Post pokrywa się w czasie z tzw. przednówkiem – w gospodarstwach zapasy zimowe powoli się kończyły, a na polach często leżał jeszcze śnieg, nie było nowych zbiorów. Konieczne było zatem oszczędzanie jedzenia. Nie jedzono też jajek, ponieważ odkładano je na święta. Post miał zatem wymiar nie tylko religijny, ale też bardzo praktyczny!
Śródpoście – tradycyjnie jest to 4 niedziela Wielkiego Postu. Wtedy na jeden dzień powracała do kościoła i domostw radosna atmosfera. Po pierwsze ma ona przypominać, że cały Wielki Post, który był dawniej trudny i bardzo poważnie traktowany, służy oczekiwaniu na bardzo radosne wydarzenie – Zmartwychwstanie! Dlatego w tą niedzielę śpiewa się pełne nadziei pieśni, słychać dzwony i muzykę. Ciekawym zwyczajem było wielkie hałasowanie na polach i łąkach – dzieci z grzechotkami, kołatkami i innymi hałasującymi instrumentami biegły budzić hałasem przyrodę, żeby na święta i na wiosnę wszystko się zazieleniło i zaczęło kwitnąć.
Niedziela Palmowa – upamiętnia wjazd Jezusa do Jerozolimy. Tradycyjnie palmy robiono z tych roślin, które rosły nad rzeką – bo płynąca w nich woda dawała roślinom zieleń i życie, te rośliny odradzały się po zimie najszybciej. Była to m.in. wierzba i trawy oraz trzciny nadrzeczne.
Uplecionymi i poświęconymi palemkami po mszy w Niedzielę Palmową lekko się okładano nawzajem, mówiąc: “Nie ja biję, palma bije, za tydzień wielki dzień, na 6 noc – Wielkanoc”. Miało to przypomnieć o zbliżających się wielkimi krokami świętach i przynieść szczęście. Palemkami klepano też zwierzęta, by były zdrowe przez cały rok. Palmy zatknięte w domu, np. za obraz, miały chronić dom przed gromami w czasie burzy, a wszystkich domowników – przed złymi mocami, chorobami i nieszczęściem.
W Wielki Czwartek chłopcy ze wsi wyganiali Wielki Post, hałasując kołatkami (dzwony kościelne milczały aż do Niedzieli Wielkanocnej). Dzieci robiły dobry uczynek i przy okazji świetnie się bawiły. Do dziś księża praktykują w ten dzień obrzęd polewania stóp dwunastu mężczyznom. To na pamiątkę Ostatniej Wieczerzy Chrystusa z apostołami.
Wielki Piątek to dzień wyciszenia. W Kościele nie ma mszy świętej (to jedyny taki dzień w roku), natomiast gromadzą się tam wierni, którzy modlą się w ważnych dla siebie intencjach. W niemal każdym polskim kościele jest nocne czuwanie przy grobie Jezusa, którego pilnują strażnicy (strażacy, harcerze, żołnierze). Dawniej piątkowe modlitwy były bardziej widowiskowe. Pojawiały się procesje grzeszników odzianych w worki żałobne, którzy kładli się krzyżem na podłodze i przepraszali za swoje grzechy.
Wielka Sobota to Wigilia Wielkanocy. Podczas nabożeństwa w tym dniu święci się ogień, wodę i ciernie. Ogień symbolicznie spala to, co stare, woda daje życie. Dawniej wodą spryskiwano dom, by rok był spokojny. Podsycano ogień i wrzucano do niego leszczyny. Popiół rozrzucano w dniu pierwszej orki, co miało zapewnić szczęście i dostatek. Dziś ogień pełni inną rolę, służy do odpalenia paschału, czyli wielkiej świecy, która pali się aż do końca świąt Wielkiej Nocy. Paschał stoi tuż przy ołtarzu.
Sobota to również dzień święcenia pokarmów. Zgodnie z tradycją święconka powinna zostać przygotowana już w Wielki Piątek.
Do koszyczka wkładamy:
⦁    baranka – symbol zmartwychwstałego Chrystusa,
⦁    jajka – symbol rodzącego się życia,
⦁    chrzan – symbol siły,
⦁    wędlina – symbol płodności i dostatku,
⦁    ser – symbol zdrowia dla zwierząt hodowlanych,
⦁    sól – symbol oczyszczenia domostwa od złego oraz istota prawdy,
⦁    ciasto (babka) – symbol wszechstronnych umiejętności.
Naturalnie barwiono jeden z ważniejszych symboli świąt Wielkiej Nocy – jajka. Ten symbol rodzącego się życia odnosi się także do Jezusa, który pokonał śmierć. Dawniej wierzono, że pisanki mają magiczną moc, np. mogą uzdrawiać chorych. Nigdy ich nie lekceważono. Dziś o ich mocy przypominamy sobie właśnie podczas Wielkanocy – to przecież jajka są pierwszą potrawą spożywaną w Niedzielę Wielkanocną. Składamy sobie życzenia i dzielimy jajkiem.
Wielkanoc, tak jak Boże Narodzenie, ma swoje specjały. Zgodnie z tradycją należy je przygotować właśnie w piątek. Trzeba się spieszyć, ponieważ po sobotnim święceniu nie powinno się już nic sprzątać ani przygotowywać. To czas, kiedy należy duchowo przygotować się na zmartwychwstanie Jezusa.
Tradycyjne świąteczne potrawy to:
⦁    żurek – czyli barszcz biały,
⦁    kiełbasa – zwykle biała, na ciepło,
⦁    szynka wędzona w jałowcowym dymie,
⦁    ćwikła z chrzanem,
⦁    pieczone mięso,
⦁    własnoręcznie wykonana babka,
⦁    mazurek z artystycznymi dekoracjami,
⦁    pascha,
⦁    kołacz,
⦁    sernik (kiedyś zwany przekładańcem).
Według tradycji stół świąteczny powinien być przykryty białym obrusem i udekorowany liśćmi bukszpanu. Na środku stołu stawiamy baranka, np. na łączce z rzeżuchy. Rzeżucha to symbol sił witalnych i rodzącego się życia. W Niedzielę Wielkanocną świętujemy! Wstajemy bardzo wcześnie, by pójść na mszę zwaną rezurekcyjną. Niedziela to najważniejsze święto chrześcijańskie, nazywane dawniej Paschą. Następnie zasiadamy do świątecznego rodzinnego śniadania. Wielkanocna Niedziela to czas przeznaczony na rodzinne biesiadowanie. Dzieci bawią się w poszukiwanie prezentów podrzuconych przez zajączka.
Wielkanocny Poniedziałek (lany poniedziałek, śmigus-dyngus) to czas radości, zabawy, psikusów, na które wszyscy czekali przez cały okres postu. W tym dniu polewamy się wodą. Dawniej śmigus i dyngus były osobnymi zwyczajami – śmigus oznaczał tradycyjne smaganie, czyli uderzanie wierzbowymi gałązkami lub polewanie wodą. Wszystko w formie zabawy – chłopcy smagali dziewczęta po gołych łydkach. Dyngus to inaczej wykup. Chłopcy chodzi od domu do domu i w zamian za życzenia i śpiew domagali się wykupu w postaci pisanek, słodyczy, pieniędzy. Z czasem połączono te zwyczaje i dziś tylko polewamy się wodą. Dawniej chodzono po wsi z kogutem – symbolem sił witalnych i urodzaju. Kogutek był mile widzianym gościem w każdym gospodarstwie. Z czasem żywe zwierzęta zastąpiły te gliniane, drewniane. W Wielkanocny Poniedziałek święci się pola. Gospodarze wyruszają w procesji na pola. Święcą je palmami nasączonym wodą. Z tych pal robią krzyżyki i wbijają w ziemię, aby zapewnić sobie dostatek. To okazja do spotkań towarzyskich i rozmów, cieszenia się wspólnie spędzanym czasem i budzącą się do życia przyrodą.
Na podstawie artykułów umieszczonych na stronach www.
Opracowała Katarzyna Bartkowicz - Zapaśnik

Ta strona korzysta z cookies OK